Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Pomagają tylko stowarzyszenia

Jak już wspominaliśmy osobom niewidomym nie gwarantuje się rehabilitacji, a naukę chodzenia o białej lasce lub z psem przewodnikiem prowadzą jedynie organizacje pozarządowe. Jak podkreśla prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku NiewidomychAnna Woźniak-Szymańska osoba, która traci wzrok uzyska pomoc jedynie w Ośrodku Rehabilitacji i Szkolenia w Bydgoszczy, którym PZN kieruje. Osoba ociemniała słyszy od lekarza, że on nie może jej już pomóc. Sama więc musi dotrzeć do informacji o kursach, uczących poruszania się dla osób słabo widzących i niewidzących.

Kiepska edukacja

Wiele kwestii pozostawia też nauka najmłodszych. Problemem jest choćby niewystarczająca liczba podręczników i pomocy naukowych. Zdarza się wręcz, że książki w brajlu lub z dużą czcionką uczniowie otrzymują dopiero w połowie roku szkolnego. Te kłopoty, w połączeniu, z wspomnianym już, słabym dostępem do rehabilitacji, sprawiają że osoby niedowidzące mają niewielkie szanse na znalezienie pracy. Ich szansą są jedynie zakłady, których celem jest zatrudnianie osób niepełnosprawnych.

Bez gwarancji na pomoc

Reasumując osoby niewidzące obecnie otrzymują pomoc głównie dzięki działalności organizacji pozarządowych. Tu pojawia się jednak strach przed ewentualnym brakiem funduszy na realizację zaplanowanych celów. Jak tłumaczy Anna Woźniak Szymańska, wystarczy jeden błąd, żeby stracić dofinansowanie i tym samym pozbawić osoby z wadą narządu wzroku szansy na samodzielność.

W Polsce jest 1,5 miliona osób z orzeczoną niepełnosprawnością wzroku. Problem dotyka jednak więcej ludzi, bo wielu Polaków, tracących wzrok w czasie jesieni życia nie stara się o uzyskanie statusu inwalidy. Anna Woźniak Szymańska podkreśla więc, że problem dotyczy około dwóch milionów osób.