Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Obrazek drugi: narodziny Juliiz zebrą
Podczas ciąży nic nie wiedziałam, bo żadne badania nie wykazały jakiejkolwiek wady płodu. Gdy się urodziła była wielka radość, a zarazem szok – pierwsze spojrzenie na córkę, za chwilę wielka miłość do niej, która pokonała wszystko. Dla mnie była maleńkim cudeńkiem, najpiękniejszym ze wszystkich dzieci – wspomina mama, Dorota Adamkiewicz. – Były. wielkie emocje, radość, dużo łez. Walka z samą sobą. Nie wiem skąd wzięłam tyle mocy. Dzięki Bogu jestem silna. Nie korzystałam z porad czy konsultacji psychologa, bo tego nie potrzebowałam, do wszystkiego doszłam sama. Wymagało to od mamy wiele pracy, od Julii także - od początku p. Dorota założyła, że będzie córkę przygotowywać do życia tak jakby była całkowicie sprawna. Julia w domu poruszała się na rączkach, później , gdy zaczęła uczęszczać do szkoły przyszedł czas na wózek. Mama przywoziła ją i nadal przywozi pod szkolny budynek, a koleżanki i koledzy z klasy „odbierają” Julię i towarzyszą jej w drodze na lekcje.

zakopane23Obrazek trzeci: Julia w projekcie
Julka podobnie jak kilkudziesięcioro kolegów i koleżanek z XVIII LO Szczecinie uczestniczy w szkolnym projekcie pt. „Śladami Jana III Sobieskiego czyli jak wspólna historia uczy i bawi”. Jest on finansowany z funduszy Polsko – Ukraińskiej Rady Wymiany Młodzieży i z dotacji Ministerstwa Edukacji Narodowej. Wielu uczestników projektu z uznaniem mówiło o Julce. Ich niepełnosprawna koleżanka włączyła się w niego od początku. Najpierw była wizyta w Zakopanem gdzie spotkali się z uczniami zaprzyjaźnionej szkoły ogólnokształcącej im. Marii Magdaleny we Lwowie. Logistycznie przygotowano podróż pociągiem oraz opiekę na miejscu. W Zakopanym wspólnie projektowano i szyto kostiumy z epoki baroku. Później lwowscy licealiści zaprosili swoich partnerów projektu do Lwowa. Wspólnie chodzili po górach, rozmawiali, pisali listy na czerpanym papierze. Listy miłosne stylizowane na korespondencję Marysieńki z królem Janem III Sobieskim. W Zakopanem Julia była mentorem d.s. makijażu, zajmowała się malowaniem barokowych makijaży wykazując się pomysłowością i talentem, promieniując optymizmem i pogodą ducha imponowała zaradnością i pozytywnym myśleniem. Ona wyjaśnia, że po prostu wszyscy jej pomagali i nie wyobraża sobie, by mogła zachowywać się inaczej. Mówi, że do swojej niepełnosprawności jest przyzwyczajona. Innej siebie nie zna. Pokaz gotowych strojów, peruk i makijaży odbył się na łące, towarzyszyła mu prawdziwa sesja zdjęciowa.

Obrazek czwarty: Julia na wózku w pięcioboju i wolontariaciez pucharem
Mama wyjaśnia, że niepełnosprawna córka zawsze była bardzo energiczna, aktywna ruchowo, interesowała się sportem i z powodzeniem go uprawia. W sportowych ogólnopolskich zawodach dla niepełnosprawnych organizowanych dwukrotnie w ciągu roku przez Fundacje FAR, w 2015 roku, w ośrodku przygotowań olimpijskich w Spale, w pięcioboju nowoczesnym Julia zajęła dwukrotnie 1 miejsce, mimo, że startowało ok. 100 osób. Puchary i medale z innych zawodów wypełniają jedną z domowych półek. Jest także wolontariuszką w ogólnopolskim projekcie „Dajmy dzieciom iskierkę radości” . Coroczna ogólnopolska akcja ma na celu zbiórkę pieniędzy i pomoc dzieciom potrzebującym. Wolontariusze wykonują różne przedmioty i sprzedają je na charytatywnych aukcjach. Działania w „Iskierce..” sprawiają jej dużo satysfakcji, bo okazuje się, że ona też potrafi komuś pomóc.

zakopane51Obrazek piąty: edukacja i rodzinne życie Julii
Mieszka w Szczecinie, uczy się w XVIII Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Hożej w Zespole Szkół nr 5. Z nauką nie ma żadnych problemów,, dużo czyta, uczy się języków obcych (angielski, niemiecki, w planach ma hiszpański lub włoski) - Jest niezwykle ciepła, empatyczna, kontaktowa i życzliwa, lubiana przez rówieśników. Jest bardzo chętna do wszelkiej dodatkowej pracy, kreatywna, solidna i odpowiedzialna – wyjaśnia nauczycielka Julii, polonistka i psycholog Kinga Maciaszczyk. Twierdzi, że to w dużej mierze zasługa mamy i reszty rodziny Julii, bo w domu ma jeszcze dwójkę rodzeństwa - starszą siostrę i brata (oni są całkowicie sprawni). Relacje między nimi są bardzo dobre. Jej nikt nie wyróżnia, ani nad nią nie ubolewa, wręcz przeciwnie brat i siostrą razem z mamą dopingują ją do dalszej pracy. Mama mówi, że najmłodsza ma ze wszystkimi dobry kontakt, bo umie i chce rozmawiać o wszystkim.

Tekst: Helena Kwiatkowska i Anna Kolmer
Foto: archiwum ZS nr 5