Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Życie i cierpienie młodego W.

Powieść pod powyższym tytułem jest historią miłości Wertera, przeniesioną we współczesne realia. Tytułowy bohater jest tu awangardowym artystą plastykiem, jego wybranka Luiza utalentowaną wiolonczelistką, a konkurent do jej serca – Albert – specjalistą od reklamy i marketingu. W ten sposób autor nawiązuje do klasycznej powieści J. Goethego, a zabieg ten ma na celu odpowiedź na pytanie, czy ta tragiczna historia zakochanego Wertera mogłaby wydarzyć się dziś? Czy w ogóle taka miłość jeszcze jest możliwa?

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W Karkonoszach mieszkał niegdyś potężny Duch Gór, który był znany ludziom hen daleko. Nazywali go Liczyrzepą. Duch Gór nie znosił jednak tego imienia, które przypominało mu jego najbardziej sromotną porażkę. Władca Gór spotkał mianowicie podczas swoich wędrówek młodą i piękną księżniczkę, którą uprowadził do swojej podziemnej krainy. Nieszczęśliwa księżniczka uciekła jednak podstępnie Duchowi Gór. Poprosiła go bowiem, aby policzył rzepy na polu. Dzięki czarom sprowadziła sobie tymczasem konia i na nim uciekła z królestwa Ducha Gór. Kiedy dowiedziano się o udanym fortelu Duch Gór otrzymał swe przezwisko Liczyrzepa.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W pewnym sudeckim miasteczku, gdzie odbywał się jarmark, stała mała gospoda, której właściciel miał w okolicy złą opinię. Opowiadano o nim, że najbiedniejszych spośród wędrownych kramarzy zwabił do swojego domu, aby potem zabrać im ich dobytek z tak wielką zręcznością, że nikt go jeszcze nigdy na tym nie przyłapał.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Na pewnej górskiej ścieżce, trudnej do przebycia zasłabł pewnego razu z głodu i pragnienia pewien stary mężczyzna. Wtem z lasu wyszedł myśliwy i zbliżył się do wyczerpanego.
- Cóż tu robisz? – zagadnął leżącego – wkrótce się ściemni a w nocy będzie padał deszcz. Bacz abyś dotarł na czas do domu, inaczej łatwo możesz się zgubić, zaraz zerwie się burza.
- Ach – jęknął stary – drogi panie, nie mogę iść dalej na wpół zagłodzony. Zabłądziłem i nie wiem gdzie się znajduję. Do domu i tak bym dziś nie dotarł, nawet gdybym czuł się silniejszy. A gdybym się natknął na gospodę, to by mnie tam nie przyjęli, ponieważ nie mam ani grosza.
- Jeśli jesteś głodny – odparł myśliwy – to nie mogę ci co prawda pomóc, ponieważ sam nie mam w kieszeni ani okruszka, ale tu w mojej butelce jest jeszcze trochę wina. Wypij je, pokrzepi cię.
Mówiąc to podał swoją butelkę leżącemu na ziemi. Podczas gdy ten pił, myśliwy powiedział:
- Ledwie dwa kroki stąd rośnie śliwa pełna najwspanialszych owoców. Gdybyś się był lepiej rozejrzał, nie musiałbyś cierpieć głodu ani pragnienia.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Na jednej ze ścian ruin zamku Gryf wznoszącego się nad Proszówką, niewielką wsią położoną niedaleko Gryfowa Śląskiego, pojawiła się Matka Boska. Była druga połowa lat 60-tych XX-tego wieku, schyłek epoki „gomółkowskiej”, czas niezbyt sprzyjający cudownym objawieniom i świętym wizerunkom pojawiającym się nie tylko w kościołach, ale nawet na ścianach zabytkowych budowli.