Porada nr 9

Witam Pani Psycholog, mam taki problem - jestem niepełnosprawny, mam od pewnego czasu duży problem z pracą, ponieważ muszę się przekwalifikować, bo nie mogę pracować w zawodzie (elektryk), a teraz pracuję w magazynie dużego supermarketu i już nie daję rady. Szukam innej pracy, ale nie wiem, co robić, boję się, że jak z tej zrezygnuję, a nic innego nie znajdę, to będzie bardzo ciężko finansowo, choć żona pracuje, a nasza córka utrzymuje się sama. Proszę o poradę - bo ja już nie wiem, czy męczyć się w tej pracy, która mam, czy szukać i ryzykować.

 


Czytaj więcej...

Porada nr 8

Szanowna Pani! Na wstępie bardzo pragnę Pani podziękować za poradę, myslę, że uświadomiła mi wiele ważnych rzeczy, o których wcześniej nie myślałem i pomogła ustawić mi się w pionie. Za Pani radą zacząłem znów uczęszczać na grupę terapeutyczną i choć na początku było mi ciężko, jednak nie poddałem się. Mam tylko jeszcze jedno pytanie - na zajęcia, bywa, że przychodzą osoby nietrzeźwe, albo wypijają alkohol przed samymi zajęciami, \"dla kurażu\". Zauważyłem, że zaczęło mi to przeszkadzać i jak Pani sądzi, co mogę z tym zrobić. Może po prostu się przyzwyczaić? Z poważaniem.

 


Czytaj więcej...

Porada nr 7

Witam, bardzo proszę o pomoc. Jestem osobą niepełnosprawną i nie akceptuję swojego wyglądu. Jestem niskiego wzrostu (metr) poruszam się na wózku elektrycznym, mam skrzywiony kręgosłup twz. garb. Przez mój wygląd uważam się za osobę brzydką, tą gorsza od reszty... Nie wierzę w to, że ktoś pewnego dnia mnie pokocha, myśl o seksie z osobą pełnosprawną jest dla mnie abstrakcją, niby jak to miało by wyglądać? Jak ta druga osoba by na mnie spojrzała? Przecież bym jej nie pociągała fizycznie, nie potrafiłabym nawet się rozebrać... mój wzrost również jest problemem, przynajmniej w moich oczach... Piszę o tym na samym początku gdyż mając (...) jestem osobą, która mimo mojej choroby ma potrzeby seksualne nie potrafię sobie z tym poradzić...

Ukończyłam szkołę w 2009 roku, od tego czasu jestem bez pracy. Próbowałam studiować zaocznie jednak zbyt szybko się poddałam. Moi rodzice przekonali mnie, że sobie nie poradzę gdyż wcześniej uczyłam się w domu, szybko się meczę, są dojazdy jak ja zdam zaliczenia etc. Otoczenie na studiach nie zaakceptowało mnie dlatego byłam przekonana, że tak będzie cały czas i dałam za wygraną… Nie mam przyjaciół jestem zamknięta w sobie, boje się ludzi dla mnie każde wyjście do sklepu jest w pewnym sensie czymś wielkim. Siedze zamknięta w domu gdyż mieszkam w małym mieście nie ma tutaj atrakcji, przystosowań niczego… Do tego ciągła kontrola rodziców jest dla mnie udręką… Moi rodzice traktują mnie jak małe dziecko, ciągle mi czegoś zabraniają, mówiąc jesteś mała jak Ty sobie sama poradzisz? Ty potrzebujesz pomocy innych, zresztą na każde moje słowo mają 100 argumentów przeciw… Jestem jak na swoją sytuację samodzielna potrafię się sama ubrać, zjeść, umyć, pomóc w domu jednak czuję, że to za mało. Chce być samodzielna, samowystarczalna… Czuje się nikim ponieważ nie mam pracy, wykształcenia i bliscy w czasie kłótni potrafią mi to wypomnieć, czuje się wtedy bardzo upokorzona… Bo jak mam im wytłumaczyć, że szukam pracy ale chce wyjść do ludzi, pracować POZA DOMEM, nie w nim, a jeśli w nim to też chce coś robić…

Ukończyłam kursy grafiki komputerowej, dlatego, że namówiła mnie do tego rodzina, to oni przekonali mnie, że może to mi się uda jednak nie czuje tego, nie jestem z tego dobra… Co ze mną jest nie tak? Nie chce całej winy zwalić na rodzinę, jednak rodzeństwo, rodzice nie widzą jednego, ja czuje się bardzo samotna, brakuje mi osoby, która mnie pokocha, która mi doda siły, nie wiem jak mam się zabrać za swoje życie, jak zacząć… Mówią mi jesteś dorosła sama sobie radź, a potem jest sto wymówek kiedy chce np. pójść do urzędu miasta aby zapytać się czy jest jakaś praca, czy chociażby staż… Miewam myśli samobójcze jednak nie che sobie nic zrobić ze względu na rodzinę… Chciałabym pójść do przodu, porozumieć się z rodziną, ale nie potrafię z nimi się dogadać… Piszę tutaj ponieważ nie chce pokazać im mojej słabości… Oni w psychologów nie wierzą… Zapewne ten list jest chaotyczny jednak taka właśnie jestem ja… chce pracować, być kimś jednak nie potrafię zrobić kroku na przód. Bardzo chciałabym mieć dziecko, rodzinę jednak wiem, że to nie realne, moja rodzina mówi mi, że jestem chora, a osoba która bym mnie pokochała z pewnością liczyła by na jakiś majątek(chociaż bogaci nie jesteśmy) chciałaby mnie wykorzystać a już z pewnością by mnie zdradzała, bo nie można mnie pociągać jaką osobę fizyczną tu są słowa mojej siostry, mamy zresztą też… Wiem, że rodzina ma na mnie bardzo duży wpływ… jednak to JA chce żyć to JA chce być szczęśliwą… Moim problemem , który nie pozwala mi również zasnąć jest miłość…. Dwa lata pisałam z chłopakiem przez Internet, rozmawialiśmy telefonicznie. Mieliśmy bardzo podobne spojrzenie na świat, miłość, ludzi na wszystko, wytworzyła się miedzy nami wieź, uczucie… Jednak nie wiedział o mojej chorobie, nie powiedziałam mu ponieważ każdy kto się dowiadywał odtrącał mnie, w życiu realnym także…moja pierwsza miłość to był wielki zawód… nie potrafię nawet o tym teraz pisać… (...) bo tak ma na imię chłopak z ,którym pisałam jest tancerzem, widziałam go na żywo podczas zawodów, on nie wiedział, że to jestem ja… kiedy nasz kontakt się urwał byłam bardzo samotna… to była jedyna osoba, która tak dobrze mnie znała pomimo mojej choroby… Odzywał się od czasu do czasu, postanowiłam mu powiedzieć bo przecież nic nie ryzykuje…. Z początku był spokojny, wszystko zrozumiał chciał się spotkać mimo wszystko, jednak po paru dniach przestał pisać, kiedy próbowałam go przeprosić dowiedzieć się co czuje powiedział tylko, że ma wielki żal do mnie, nie chce mnie znać i dał mi do zrozumienia, że nie akceptuje mnie jako tej dziewczyny, chorej dziewczyny… Teraz widzę, że trochę się zmienił, żyje swoim życiem jednak ja dalej go kocham, tęsknie za nim… On jest całym moim światem, proszę mi nie mówić, tego kwiatu pół światu, bo on jest moją nadzieją… Tylko on mnie czasem trzyma przy życiu, bo w głębi czuje, że on się kiedyś odezwie, zrozumie spotka się... bardzo chciałabym naprawić nasze relację, wiem nie powinnam była kłamać, on powinien był zrozumieć a nie powiedzieć mi „ może masz fajny charakter, ale charakter to nie wszystko, ”już dawno zapomniałem, nie interesujesz mnie” jednak czasem pisał tak jak kiedyś że tylko ja go rozumiałam, miałam dla niego wartość i że boli go to jak go potraktowałam… Proszę powiedzieć mi co mam zrobić… (...) są zawody w moim mieście liczę na to ,że on się zjawi… mimo całego lęku pójdę tam, po to aby go chociażby zobaczyć… proszę mi powiedzieć jak powinnam się zachować podczas tego spotkania, co powiedzieć czy w ogóle do niego podchodzić… Proszę nie odradzać mi tego spotkania gdyż ja nie potrafię zrezygnować… Dla mnie ta sprawa nie jest zakończona… pomimo iż minęło parę miesięcy od kiedy z nim rozmawiałam… Czy coś ze mną jest nie tak? Może powinnam skupić się tylko na pracy… jednak w mojej głowie kumuluje się wiele wiele pytań i jeszcze więcej żalu, rozumiem to, że mogło by być ze mną gorzej, nawet to co mogę a czego nie…ale nie rozumiem dlaczego ludzie ode mnie tak uciekają… dlaczego jestem taką niewłaściwą kobietą… choć nie czuję się nią…

 


Czytaj więcej...

Porada nr 6

Szanowna Pani! Piszę do Pani, ponieważ mam pewien problem i liczę na Pani poradę. Od jakiegoś czasu zdarza mi sie naduzyć alkoholu i chociaż nie są to duże ilości - 4,5 piw, a wódki prawie nie piję, jednak mam przez to różne kłopoty w domu i w pracy. Alkohol pije od 18 roku życia, ale ostatnio od paru lat sięgam po niego częściej, niż kiedyś. Byłem nawet kilka razy na terapii, ale nie jestem do niej przekonany. Bardzo proszę o pomoc i poradę, co mogłoby mi pomóc. Dziękuję i czekam na odpowiedz.

 


Czytaj więcej...

Porada nr 5

Witam Państwa. Mam 28 lat, jestem z Jeleniej Góry mam dziecięce porażenie mózgowe, jednak jakoś zawsze ze wszystkim sobie radziłam, chodziłam do pracy, na zakupy dojeżdżałam wszędzie autobusem i ogólnie jakoś zawsze starałam się ze wszystkim sama sobie radzić choć nie zawsze było to łatwe od pewnego czasu pojawił się ostry ból lewej nogi, teraz ból mnie ogranicza strasznie okazało się, iż jest to podwichnięcie stawu biodrowego.

Byłam w wielu miejscach na konsultacjach głównie na dolnym śląsku. Wszędzie spotykam się z odsyłaniem mnie do innego szpitala ponieważ mój przypadek jest ciężki i ryzyko operacji jest duże a dodam, że mówimy tu o endoprotezie stawu biodrowego. Nie wiem co robić ponieważ na endoprotezę muszę czekać w Dolnośląskim Centrum Rehabilitacji w Kamiennej Górze 8 lat we Wrocławiu 7 lat w Zgorzelcu również.

Jestem młodą mamą mam niespełna roczne dziecko utrzymuję się z partnerem, mogę na niego zawsze liczyć jednak nie stać nas na prywatną operację ponieważ kosztuje ona 13 tys. taką informację dostaliśmy w Kamiennej Górze a zabieg robiony jest za niespełna 3 tygodnie. Dla nas to spory koszt a mamy kredyt mieszkaniowy i odłożenie jakichkolwiek pieniędzy jest niemożliwe. Jestem obecnie po macierzyńskim i na zwolnieniu lekarskim. Ne wiem gdzie zwrócić się o pomoc nie wiem dokąd mam iść. Informację jaką jeszcze uzyskaliśmy to taką iż szpitale mają określoną ilość funduszy na kontrakty dotyczące ilości operacji i być może jest gdzieś szpital który zrobiłby mi zabieg endoprotezy stawu biodrowego wcześniej. Dlatego próbowaliśmy w Kamiennej w Zgorzelcu, we Wrocławiu. Piszę do wielu szpitali w Polsce. Nie mogę czekać 8 lat ponieważ nie będę już pewnie chodzić, już poruszam się z balkonikiem rehabilitacyjnym, którego wstydzę się bardzo bo nie wyobrażałam sobie, że do tego kiedyś dojdzie a już na pewno nie w tak młodym wieku. Proszę mi odpisać cokolwiek czy mam jakieś szanse na szybszą operację?

Straciłam już nadzieje na leprze jutro...

 


Czytaj więcej...

Porada nr 4

Dzień dobry. Mam siostrzeńca (30 lat), który twierdzi, że jest w depresji. Posiadam jego opinię psychiatryczną, z której wynika, że jest on upośledzony umysłowo od wczesnego dziciństwa, pobiera rentę z ZUS. Widzę, jak przesiaduje w domu (mieszka z moją mamą), nic nie robi, załamuje się... Chciałabym mu pomóc, zarejestrowałam go do poradni psychiatrycznej, ale on powiedział, że nie chce pójść tam. Jak mu pomóc? jak namówić do współpracy? Jest bardzo złośliwy, pyskuje i szuka wrogów \"na siłę\". Mieszkałam z nim przez 20 lat, kocham go jak brata, nie wiem jak mogę mu pomóc? Moja matka jest niepełnosprawna i ona już nic zrobić nie może, sama wymaga opieki.

 


Czytaj więcej...

Porada nr 3

W chwili obecnej czuję się bezsilna, brak mi pewności siebie, nie widzę przyszłości dla siebie, boje się, nie potrafię ruszyć z miejsca. Choruję na twardzinę układową, zespół Raynauda i mieszaną chorobę tkanki łącznej. Niby wiem co powinnam zrobić ale jak już napisałam nie umiem ruszyć z miejsca a to tylko pogarsza mój stan. Miesiąc temu miałam \"kryzys\". Myślałam, ze jakoś to przezwyciężę bo gorsze dni już się zdarzały ale mój stan jest coraz większym ciężarem dla mnie. Pogubiłam się w tym wszystkim i czuje się przytłoczona - tak jak bym nie mogła odetchnąć. Proszę o pomoc.

 


Czytaj więcej...

Porada nr 2

Witam, jestem koleżanką z pracy osoby niedowidzącej. Chciałabym jej pomoc w relacjach międzyludzkich. Osoba ta jest bardzo ciełpa ale często oszukuje, kłamie i to w taki sposób że wiadomo że to robi. Ma też problem z emocjami nie można jej zwrócić uwagi bo zaraz jej się robi bardzo przykro. Problem jest też taki że szefowa nie wie jak z tą osobą rozmawiać bo ona bardzo gra emocjami, zanosi się płaczem, denerwuje, ma się wrażenie że to co się do niej mówi nie przemawia do niej. Czy byłaby możliwość odwiedzenia nas w firmie?

 


Czytaj więcej...

Porada nr 1

Witam Panią. Zacznę od tego, że w ubiegłym roku, z końcem sierpnia, będąc w 5. miesiącu ciąży (6. prawie), dowiedziałam się, że już w ciąży nie jestem. Dowiedziałam się o tym przez przypadek. Spanikowałam po wizycie na basenie, że mam jakąś infekcję dróg moczowych i tak okazało się, że przez 10 tygodni nosiłam pod sercem martwe Dzieciątko. Mamy 21. wiek, więc wiem jak trudno jest uwierzyć w taką sytuację. Jednak zdarzają się takie miejscowości, w których ginekolodzy mają w swych gabinetach niesprawny sprzęt USG. Dziecko zostało zaatakowane przez nowotwór ciążowy - zaśniad groniasty częściowy. Od wielu lat cierpię na depresję. Obywało się jednak bez farmakologii. Po tej stracie, musiałam posiłkować się Zomirenem. Wspomnę może o tym, że rodzina wiedziała o tym, iż wybraliśmy imiona dla dziecka. (...) - w zależności od płci. Gdy znalazłam się na sali zabiegowej nadałąm naszemu Aniołkowi oba te imiona, ponieważ płeć nie była w dalszym ciągu znana a nie chciałam żegnać się z Nim \"bezimiennie\". Kilka dni przed diagnozą dowiedziałam się, że (...) jest w ciąży. Teraz dowiedziałam się, że (...) również spodziewa się dziecka. I tutaj jest problem, z którym sobie nie radzę a nawet dwa problemy są. Jak już oswoiłam się z tym, że (...) będzie miała dziecko, to nawet próbowałam cieszyć się z nią. Do czasu... Gdy dziecko przyszło na świat, dostaliśmy sms-a, w którym poinformowano nas o tym, że chłopczyk nazywa się (...). Nogi się pode mną ugięły. Nie potrafiłam zapanować nad negatywnymi emocjami. Tłumaczono mi, że to tylko drugie imię, że (...), to nie (...). Nie wie Pani nawet jak strasznie się wtedy czułam i czuję nadal. Zdecydowanie łatwiej jest zapanować nad radością i być choć trochę empatycznym niż w smutku starać się zrozumieć takie zachowanie. Myślałam, że teraz to już po mnie, ale podniosłam się i gdy już moja psychika \"raczkowała\" postanowiłam zabezpieczyć się przed kolejnym ciosem. Tzn. już wcześniej, gdy dowiedziałam się o (...), zapoznałam (...) z moimi emocjami. Wiedziała, że ledwo się trzymam. Tak, czy inaczej, jak już pisałam, postanowiłam się zabezpieczyć i wysłałam do niej wiadomość e-mail, w której przypomniałam o tym jak nazwałam nasze Dziecko, że gdy pojawi się na świecie braciszek, czy siostrzyczka naszego Aniołka, to dostanie jedno z tych imion. Dostałam odpowiedź, której nie spodziewałabym się dostać od największego wroga. (...) poinformowała mnie o tym, że im bardzo podoba się imię (...) i tak właśnie chcą nazwać córkę. Ja nie chcę liczyć na łut szczęścia i wierzyć w to, że będzie to chłopczyk. Mnie interesują już same intencje a te są dla mnie bardzo klarowne. (...) nie mogę tak po prostu usunąć z życia, więc postanowiłam jej wybaczyć. Nikt jednak nie wie ile mnie to kosztowało i kosztuje. Od (...) i jej drugiej połówki postanowiłam się odciąć. Dla mnie nie istnieją już jako rodzina. Postanowili udawać, że nic się nie stało i liczyć na to, że będą mieli chłopca. Opluli moje emocje. Oni zawsze uważali, że ja cierpliwa jestem, że wszystko zniosę, że można mi pół rodziny wymordować a ja i tak wybaczę a z mordercami będę w dobrej komitywie i tak. Cóż to więc dla mnie znieść coś takiego? Rodzina mi próbuje wmówić, że znowu nic się nie stało, że powinnam \"olać\" to wszystko i żyć z nimi w zgodzie a ja nie chcę i nie potrafię. Ta sama rodzina mija mnie szerokim łukiem, gdy wylewam morze łez. Wszyscy skupiają się na tym, że przecież nie może być ze mną aż tak źle skoro się uśmiecham, żartuję, robię makijaż. Nie wiem co ma jedno do drugiego. Denerwuje mnie to, że znowu to ja mam wszystko rozumieć i to, że kolejny raz mnie rozumieć nikt nie musi i nie chce. Udają dobrych, gdy czegoś potrzebują. Wiedzą, że znam się na wielu rzeczach, że potrafię dużo załatwić, dlatego wykorzystują mnie do granic możliwości. Ja od nich niczego nigdy nie chciałam aż do teraz. Teraz chciałabym tylko zrozumienia a go nie ma. Nie chcę poddać się negatywnym emocjom. Mam męża. Kocham go bardzo. Stoi on zawsze po mojej stronie i (jako jedyny) wspiera mnie w moich wyborach. Dla niego i dla naszej wspólnej przyszłości staram się trzymać, ale jak długo jeszcze mi się to uda? Zmęczyła mnie gra pozorów i udawanie, że wszystko jest w porządku. Chcę pokazać, że nie jest, że nie pozwolę na to, by mnie w taki sposób traktowano a już na pewno nie zostawię tego bez reakcji. Proszę mi pomóc! Czy to się nie obróci przeciwko mnie? Mam już dość przeciwności losu. Chciałabym w końcu normalnie żyć. Mieć zdrowe dzieci, pracę marzeń, zdrowie, bo resztę już mam. Mam wspaniałego męża i kotkę, która pod nieobecność męża dotrzymuje mi towarzystwa. Z góry z całego serca dziękuję za wskazówki. Życzę miłego dnia i samych pozytywnych wrażeń! Pozdrawiam serdecznie!

 


Czytaj więcej...

Szukasz czegoś?

Pozostałe Projekty

Porady i Spotkania

Porady Prawne:

Masz pytanie lub problem, który wymaga porady. Zapraszamy do siedziby KSON. Darmowych porad udzielają;

  • Radca Prawny Bernadetta Baszak
  • Radca Prawny Mateusz Nowak
  • z dziedziny odszkodowań komunikacyjnych - biegły sądowy Jerzy Wojtas

Porady Psychologiczne:

  • Psycholog - Pani Ewa Knychas

 

Asystent Rodziny:

Poradnictwo z zakresu:

  • Problematyki Rodzinnej (problemy materialne, opiekuńczo-wychowawcze),
  • Pomocy Społecznej (świadczenia pieniężne i niepieniężne),

W każdy poniedziałek i czwartek w godzinach: 9.00 - 14.00 - Alicja Mroczkowska.

W sprawie konsultacji prosimy o kontakt z biurem KSON. Telefon 75 75 24 254, Telefon/fax - 75 75 23 183. Email: info@kson.pl

Porady Mediatora:

Kontakt: mediator.jeleniagora@gmail.com lub tel. 75 75 24 254, Telefon/fax - 75 75 23 183. Email: info@kson.pl

Uwaga: Osoby poszukujące pracy!

Uprzejmie informujemy Państwa, że istnieje możliwość skorzystania z bezpłatnych porad psychologa - doradcy zawodowego. W trakcie kilku indywidualnych spotkań zbadamy Pańsywa predyspozycje zawodowe i określimy ścieżkę rozwoju zawodowego, dodatkowo udzielimy informacji o aktualnej sytuacji na rynku pracy (oferty pracy, kursy, szkolenia itp.).

Kontakt: