GŁÓWNA

 

POWRÓT DO ZDARZEŃ »»»


Dziwne odczucia

Zapoznałem się z treścią artykułu pt. "W cieniu (jeleniogórskiego) ratusza", który został zamieszczony w grudniowym Biuletynie TU i TERAZ, i muszę przyznać, że zawładnęły mną dziwne odczucia. Autor artykułu ukazuje z dużą dokładnością przebieg pewnego zjawiska, którego finał może mieć destrukcyjny wpływ na środowisko niepełnosprawnych. Chodzi tu o ogólnopolski konkurs o nazwie "Człowiek bez barier". Formuła konkursu jest bardzo pojemna, i teoretycznie może wziąć w niej udział każdy niepełnosprawny. Na naszym terenie tak dziwnie się składa, że osoby biorące udział w konkursie są wysoko postawionymi często etatowymi funkcjonariuszami struktur samorządowych, i pozarządowych. Oni mają tłuste renty, etaty i występująca tu mnogość tytułów może przyprawić o przyśpieszone bicie serca. Oto niektóre z nich: radna, dyrektor, naczelnik, prezes, członek gremium opiniodawczego, itd. Jedna osoba może piastować kilka takich funkcji i jej pozycja w takim konkursie będzie bardzo mocna.
Wydaje mi się, że hasło owego konkursu winno być zaktualizowane i brzmieć następująco: "Łamiemy bariery dla zrobienia kariery". Oczywiście nie chodzi tu o bariery, które muszą pokonywać ciężko poszkodowani przez los inwalidzi. Punktów stycznych związanych z pokonywaniem barier konkursowicze mają niewiele. Konkursowicze mają określone grupy inwalidzkie i funkcjonują jakby byli zdrowi. Cuda polskiego orzecznictwa inwalidzkiego objawiają się tym, że inwalida np. wzroku widzi dobrze i nie straszna mu wielogodzinna praca w papierach czy na komputerze. Najbardziej "sprawni" potrafią nawet prowadzić samochody. Analogiczne zjawiska mogą wystąpić wśród niepełnosprawnych ruchowo, upośledzonych umysłowo, itd..
W założeniu organizatorów konkursu organizacje zrzeszające niepełnosprawnych miały wskazać ludzi zasługujących na wyróżnienie. Stało się tak, że elity reprezentujące niepełnosprawnych postanowiły rozegrać konkurs między sobą i dlatego nie ma tu ludzi, którzy nie są na eksponowanych stanowiskach. Może warto spojrzeć nieco szerzej i zastanowić się jak np. samotna matka radzi sobie z wychowaniem niepełnosprawnego dziecka. Może warto przyjrzeć się człowiekowi, który przeszedł udar mózgu i z trudem się porusza, mając luki w pamięci. Może warto zastanowić się nad tym jak pokonuje bariery człowiek poruszający się na wózku i mieszkający na wsi, gdzie nie ma wspomagającej go infrastruktury. Jak radzi sobie całkowicie niewidomy również mieszkający na wsi. Celowo używam tu określenia całkowicie niewidomy a nie inwalida wzroku, który działa na wielu etatach i ma identyczne świadczenia i ulgi jak ten całkowicie niewidomy.
Wspomniane osoby nie będą zgłaszać swojego uczestnictwa w konkursie i wypinać piersi po medale. Odnośnie medali to uważam, że osoby, które liczą na zwycięstwo w konkursie winny zadbać o górne części garderoby np. marynarki. Krawiec powinien uszyć ją tak, aby powierzchnia przeznaczona na odznaczenia była maksymalnie duża. Kończąc moje rozważania myślę, że jest coś w tytule artykułu, który sugeruje, że coś się dzieje w cieniu ratusza.

Stanisław Stryjewski.


 (c) Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych