|
Niewidomy 71-letni mieszkaniec Świeradowa Pan Marian Baczyński sygnalizuje nam o niewłaściwym traktowaniu jego osoby przez pracowników poczty. Objawia się to tym, że odmawia się jemu prawa do UPRAWNIEŃ PRZYSŁUGUJĄCYCH NIEWIDOMYM. Pani urzędniczka widząc niewidomego pana Mariana sprawdza czy nadawany przez niego list ma wypukłe literki i najlepiej aby koperta była otwarta bo wtedy pani będzie mogła łatwo sprawdzić, czy ów list godny jest wysłania. Zapewne owa pani nie wie, że niewidomy może również wysłać kasetkę magnetofonową,czy płytę CD.
Poczta ludzi niewidomych to nie tylko listy pisane pismem punktowym, bądź mające wypukłe literki jak mówi pani urzędniczka. Postęp techniczny zwłaszcza w sprzęcie komputerowym umożliwia niewidomym skanowanie tekstów i ich odczytywanie, przez odsłuch. Ten sam efekt osiągnie niewidomy pisząc na klawiaturze udźwiękowionego komputera. Niewidomy może również wydrukować, zaadresować kopertę używając drukarki i nadać w okienku taki list. To też jest element poczty niewidomych, chociaż nie występują tu wypukłe literki. Zaściankowe, prowincjonalne, złośliwe podejście do niewidomych nie jest niczym dobrym. Otrzymujemy często zwłaszcza w okresie letnim sygnały od naszych niewidomych Członków, którzy w miejscowościach nadmorskich spotkali się z traktowaniem ich jako naciągaczy. Często przerażona panienka z okienka nie wie jak się zachować bo pierwszy raz widzi legitymację, która uprawnia do zniżek. Dobrze jest, gdy ktoś ze starszych pracowników dysponuje stosowną wiedzą Niedobrze jest, gdy ktoś kompetentny znajduje się np. 70 km od nieprzyjaznej małej poczty. W przypadku pana Mariana pani z okienka konsultowała się telefonicznie z kimś w Jeleniej Górze i otrzymała potwierdzenie o słuszności swojej teorii o wypukłych literkach.
Szanowni Państwo Decydenci z Poczty Polskiej zwróćcie szczególną uwagę na szkolenie pracowników i interpretację przepisów. Piszący te słowa jest jak pan Marian niewidomy. Ja jednak mam szczęście, że na poczcie z której korzystam są fajni kompetentni ludzie. Nikt nie szuka w mojej korespondencji wypukłych literek. Ja podaję pani tylko list z moją legitymacją i pani spisuje jej numer. Co dalej się dzieje nie wiem. Pani oddaje mi legitymację, pokwitowanie, niekiedy dopłacę jakieś grosze. Spowodujcie mocą swojej kompetencji i wiedzy aby pan Marian bez nerwów wraz ze swoim psem przewodnikiem szedł na pocztę. Listy, których mu nie przyjęto adresowane były do Urzędu Miasta, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Urzędnicy w takich instytucjach nie umieją odczytać pisma punktowego bądź wypukłych literek jak mawia pani urzędniczka.
Stanisław Stryjewski
|