|
Tytuł tego artykułu może nieco zaszokować Czytelnika. Postaram się udowodnić zasadność użytych słów. Jestem ociemniałym samotnym człowiekiem i nie wyobrażam sobie swojej egzystencji bez usług bankowych. Od kilkunastu lat mam konto osobiste w Kredyt Banku. Ostatnimi czasy ów bank zaskakuje swoich klientów takimi "udoskonaleniami" od których może zaboleć głowa i rozwinąć się poczucie krzywdy. Jak mam zrozumieć sytuację, gdy w reklamie telewizyjnej znany celebryta pan Wojciech Man zachęca do korzystania z usług owego banku, bo tam rachunek ROR oprocentowany jest na 7 procent i jest to najwięcej w Europie. Mój ROR ma tylko 0,1 procenta. Wracając do modnego teraz słowa celebryta warto sobie przypomnieć, że w czasach stalinowskich był organizator, w epoce gierkowskiej pojawił się decydent, teraz mamy celebrytę.
Postanowiłem skorzystać z dobrodziejstw nowego konta. Obsługująca mnie pani powiedziała, że to jest tylko dla nowych klientów. Pomyślałem chwilę i postanowiłem wypisać się z Kredyt Banku i zapisać się ponownie, bo byłbym wtedy nowym klientem. Pani odpowiedziała, że "taki numer nie przejdzie". Co oferujecie z zamian? - zapytałem. Propozycja była nie do przyjęcia. Generalnie istota tych nowości polega na tym, że należy posługiwać się tylko kartami bankomatowymi i korzystać z bankowości internetowej. Należę do bardzo licznej grupy niepełnosprawnych, którzy ze względów oczywistych nie mogą skorzystać z dobrodziejstw nowoczesnej techniki. Gdybym mógł z tego skorzystać to bank nie pobierałby 9,90 zł co miesiąc za prowadzenie konta. Uwzględniając oprocentowanie łatwo skalkulowałem, że w skali roku jestem w przysłowiowe "plecy" kilkaset złotych. Jak można w tak prymitywny sposób dyskryminować niepełnosprawnych klientów? W jaki sposób można uświadomić decydentom od bankowości, że owe "lody, które kręcą" są efektem lokowania pieniędzy przez zwykłych ludzi, którzy je w bankach zdeponowali. Owi decydenci powinni uświadomić sobie, że pieniądze pochodzące od niepełnosprawnych mają taką samą wartość jak pieniądze od zdrowych osób, którzy korzystają z kart bankomatowych i Internetu.
Stanisław Stryjewski
|